Genialny plan wyjscia z kryzysu (autor - prawdopodobnie David Oddson i ska)
Mechanizm jest prosty:
Po wprowadzeniu nowego prawa walutowego islandzkie firmy nie moga utrzymywac kont walutowych zagranica i nie moga walut inwestowac w mechanizmy finansowe - lokaty zagraniczne, akcje, obligacje itp.
Srodki zgromadzone przez firmy na rachunkach walutowych w Islandii moga byc przeznaczone wylacznie na zakup zagranica nieruchomosci, towarow i uslug.
A ze naplyw walut do Islandii pochodzi z eksportu islandzkich dobr (aluminium, ryby) oraz turystyki - firmy zobowiazane sa wymieniac te waluty na korony wg sztucznie zanizonego teraz kursu, by pozyskac korony na wyplaty dla pracownikow, podatki, skladki i koszty mediow (energia, woda, itp).
Sedlabanki ma w ten sposob zapewniony doplyw tanich Euro i dolarow i kladzie lape na kazdym euro, dolarze, czy jenie przychadzacym do kraju. Porownujac kurs walut w Sedlabanki do kursu ECB widzimy ze w ten sposob juz na "dzien dobry " islandzki rzad zarabia 50% procent, w ten sposob jakby redukujac rzeczywisty koszt obslugi swego zagraniczngo dlugu.
Emigrantow interesuje czy beda mogli wymieniac swe wyplaty na inne waluty i wysylac to do swego kraju. Byc moze ograniczenia w tym wzgledzie zostana zniesione. Rzad szybko skalkulowal :
20 000 emigrantow (liczba calosci, nie tylko Polakow), niech kazdy z nich wysle co miesiac 1000-2000 euro do ojczyzny (oczywiscie kwota mocno przesadzona) - to zaledwie 20-40 mln euro miesiecznie, 240-480 mln euro rocznie, czyli niewiele wiecej niz dobra Polska im pozyczyla, coz to jest za koszt, jesli utrzyma sie ich na miejscu.
Pamietajmy ze w Islandii jak nigdzie indziej "Wielki Brat"czuwa, wiec nikt nie bedzie mogl wyslac wiecej niz zarobil i wszystko bedzi epod jeszcze wieksza kontrola. dlatego nei mozna wymieniac walut za gotowke a przelew, to przelew.
Paradoksalnie emigranci mieliby w tym przypadku lepiej niz sami Islandczycy.
A co sie dzieje jesli islandzkie firmy zechca kupic od Sedlabanki waluty by zakupic towar zagranica, po jakim kursie Oddson im je sprzeda ?
Byc moze po takim samym zanizonym, ale z takim haczykiem, ze jak sprowadza towar to lupnie im 50% cla.
A za wszystkie importowane dobra konsumpcyjne ktorych ceny bardzo wzrosna (ok 50-100%) zaplaci statystyczny Jonsson z bracmi emigrantami.
Pomimo ze powyzszy mechanizm pochodzi zywcem z czasow demokracji ludowej i ekonomii socjalizmu, to dopoki islandzcy przedsiebiorcy wytrzymaja to "strzyzenie" ich przez system, i nie wyniosa sie gdzie indziej, to polityka ta moze przywrocic prawdziwa wartosc koronie islandzkiej, gdyz odcina ja wreszcie od wirtualnych mechanizmow ekonomicznych.
Moze byc takie wytlumaczenie hustawki z kursem korony?